Relacje i granice
Gaslighting: kiedy zaczynasz wątpić we własne doświadczenie
Słowo „gaslighting” jest dziś używane bardzo szeroko. Warto zachować precyzję: nie chodzi o każdą kłótnię czy odmienne wspomnienie, ale o powtarzalne zachowania, po których coraz częściej nie ufasz własnej ocenie sytuacji.
Jak może wyglądać taki wzór?
Częste zaprzeczanie oczywistym wcześniejszym słowom, przekonywanie Cię, że „zmyślasz”, regularne przedstawianie Twoich emocji jako dowodu, że jesteś nieracjonalna, albo odwracanie każdej rozmowy tak, że ostatecznie to Ty przepraszasz za poruszenie problemu.
Oddzielaj emocje od faktów
Możesz się mylić w szczególe i nadal mieć prawo do własnych emocji. Pomaga zapisanie konkretów przed ważną rozmową: co się wydarzyło, czego potrzebujesz i jaki efekt rozmowy byłby dla Ciebie wystarczający.
Zaufana osoba spoza relacji może pomóc spojrzeć na sytuację szerzej, zwłaszcza jeśli od dłuższego czasu czujesz dezorientację.
Nie potrzebujesz etykiety, żeby chronić siebie
Nie musisz udowodnić, że ktoś „jest gaslighterem”, żeby uznać, że sposób komunikacji Ci szkodzi. Możesz stawiać granice na podstawie zachowania i jego wpływu na Ciebie.
Pytanie do siebie
„Czy po ważnych rozmowach mam więcej jasności, czy coraz częściej nie ufam własnej pamięci i odczuciom?”
Chcesz pójść krok dalej?
Zrób bezpłatny Kobiecy Kompas albo przejdź do Mapy Kobiecej Mocy, jeśli chcesz bardziej personalizowanego spojrzenia na swój obecny etap.
Treść ma charakter edukacyjny i wspierający. Nie zastępuje diagnozy ani profesjonalnej pomocy psychologicznej, medycznej, prawnej lub finansowej.
